czwartek, 30 września 2010
30 wrzesień - czwartek
Przepraszam, że wczoraj nie pisałam, ale byłam padnięta po wyczieczce, więc dziś ją opiszę. O 9 rano wyjechaliśy, bo jechaliśmy do Lublina ( 100 km od Garwolina, a Garwolin 60 od Wawy. Łatwiej sobie wyobrazić) Najpierw zatrzymaliśmy się w skansenie a tak dokładniej w "Muzeum wsi lubielskiej". Padało, było zimno, ale ja miałam parasol i grubą bluzę. Ha! Przygarnełam Izę pod mój parasol, a ona jest chudzinka taka więc się pod moim wielkim parasolem zmieści. Potem pojechaliśmy na pokazy chemiczne, które trwały godzinę i po tych pokazach mieliśmy godzinę wolnego czasu, więc pojechliśmy do "Lubelskiej Plazy". Chodziłam tam z Izą i Olką. Zaszłyśmy do H&M i dziewczyny koniecznie chciały sobie zrobić fotę z ciuchach z H&M, a ja nic dla siebie nie znalazłam, więc stałam tam pod tą przymieżalną i czekałam na nie chyba z poł godziny! Jak juz w końcu wyszły to namówiłam je żebyśmy zaszły do Cropp Town ( uwielbiaaaaaaaam <3 ) i potem jeszcze zaszłyśmy do House, no i zaczeły się telefony " no, gdzoe wy jesteście", "wszyscy na was czekają" i.t.p, no więc musiałyśmy szybko biedz do wyjścia i się zgubiłyżmy xD. Potem pojechaliśmy na pokazy fizycze, które trwały 2 godziny, ale było troche nudnoo szczegółnie na końcu. Wróciłam do domu ok 21, sprawidziłam stardoll i poszłam się kompać. Musiałam jeszcze włosy wysuszyć, a ja mam grube włosy, więc susze je ok. 30 min. A zapomniałam wspomnieć, że na tej wycieczce pokręciła mi się grzywka i wyglądałam fatalnie ( nie chciało mi się już wracać i szukać gdzie to moge wstawić ). Położyłam się trochę po 23, wspomnę jeszcze, że byłam padnięta. Tak długo chodziliśmy po tym głupim skansenie. Opiszę teraz dzisiejszy dzień. Było nudno. Dziś jest dzień chłopaka, ale my nic im nie dałyśmy... haha! Nie zdążyłyśny. Pewnie oni też nam nic nie dadzą.Nie wiem czy wspominałam już o tym, ale jeszcze raz wspomnę. Moja suczka Frytka urodziła szczeniaki, jest ich 5. Ja już o tym wpominałam! No ale nie spominałam, że sie uparłam żeby jednego nazwać Piernik! Uparłam sie i już! Jeden będzie Piernik ! Ojj jakie ja mam ganielne pomysły... haha! Piernik! Do nogii! No ja kończe na dziś, bo ide się kompać. No właśnie. Martynka moja kochana chciała żebym o niej wspomniała. Przed chwilą z nią pisałam ale sobie poszłaaa... Chciała żebym o niej wspomiała jak ona nawet jednego posta nie przeczytała. Ale ok. Przeczyta kiedy indiej. Jeśli ktoś to czyta to ja o tym nie wiem i może by mnie tak o tym poinformoiwać, albo dodać siebie do obserwatorów. Haa fajnie by było gdzyby ktoś czytał tego bloga... No są takie dzie Kasia i Gosia! Dobra już kończe paaaaa! ;D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńKiedyś jak byłam z rodzicami w tym muzeum wsi lubelskiej to się zgubiliśmy:P
OdpowiedzUsuń